wtorek, 12 czerwca 2018

Światowy Dzień Dziergania w Miejscach Publicznych

Z lekkim opóźnieniem ale muszę to napisać. Wreszcie  i w moim mieście udało się zorganizować spotkanie osób dziergających w miejscu publicznym. W sobotę w godzinach 11-13 na odnowionym skwerze spotkało się kilkanaście pań z drutami i szydełkami w rękach i mimo, ze pora nie była sprzyjająca a i pogoda nie ułatwiała  to z radością i zainteresowaniem spędziłyśmy ten czas. Cieszę się, że mimo wątpliwości czy dam radę czasowo wybrałam się na to spotkanie. Fajnie na żywo pogadać z kimś kto jest tak samo zakręcony i przekonać się, że wszystkie tak samo reagujemy na nowe motki i wzory. Mam nadzieję, że to pierwsze spotkanie nie będzie ostatnim.
 Jedno zdjęcie na potwierdzenie, że spotkanie się odbyło. Trochę niewyraźne  ale specjalnie takie wybrałam. A poniżej .... okazuje się, ze dzierganie to nie tylko druty i szydełko.

Jak widzę te niezliczone klocki to nie wiem jak to możliwe, że można z tego wyczarować tak piękne rzeczy.

środa, 30 maja 2018

Jestem

Wieki całe minęły i zastanawiałam się czy kiedykolwiek uda się napisać znowu kilka słów. Kilkukrotnie obiecywałam koleżance, że już siadam i piszę, ze robię zdjęcia i zaraz pokażę co nowego zeszło z moich drutów i jest jak jest. Sporo się działo, trochę weny było brak, trochę komputer odpychał. Ale mimo to cały czas na bieżąco obserwowałam co nowego na polu dziewiarskim się dzieje i paru pokusom uległam. Nie wiem jak to się dzieje, że nie potrafię powstrzymać się od rozpoczynania nowych rzeczy. To normalnie jakiś nałóg jest i to powinno się leczyć. Jak zobaczę coś interesującego, coś nowego to po prostu muszę spróbować bo się uduszę. No i stosik rzeczy zaczętych i nie dokończonych rośnie nieubłaganie a ja policzki mam czerwone ze wstydu. Ale myślę sobie, że nałóg nie jest groźny i stanowi małą szkodliwość społeczną to może konsekwencji wielkich nie będzie. Ja  bym to wszystko skończyła przecież tylko czas, czas, czas.....
Ale nadszedł wreszcie upragniony czas urlopu słusznie należnego no i poza kilkoma ciuchami nad morze przyjechały 3 ( trzy ) rozgrzebane robótki i jest światełko w tunelu. Poza tym pewne zobowiązania zostały zrealizowani i jest nadzieja na trochę więcej czasu na hobby. póki co w domu w dzierganiu pomaga mały pomocnik
A na zakończenie w ten gorący, słoneczny dzionek trochę wspomnień z zimy



Chusta - strzała wykonana z włóczki Soave kolory 976, 775.773 w sumie 4 motki na drutach chyba 4,5 ale za to ręki nie dam sobie obciąć. Niestety wykonana bardzo dawno. Jak widać zdjęcia z zimy i robione telefonem bo plan był taki - prosto z drutów do komputera i na blog więc bez prania bo na urlopie , na zaśnieżonym balkonie bo wolna chwila i ...... na tym stanęło aż do dziś. Przez ten czas sporo wiedzy wyparowało ale pamiętam, ze robiło się super kompozycja własna tak by do końca wyrobić włóczkę o rzeczywiście zostało po kilkanaście centymetrów z każdego koloru. Chusta jest mięsista, ciepła i bardzo miła.


niedziela, 5 listopada 2017

Para nie do pary

Podobno tak może być teraz , że skarpety i rękawiczki nie muszą być jednakowe ale nawet jak nie może to u mnie i tak jest. Wydziergałam mitenki - pierwsze i trochę niedoskonałe ale myślę, że swoją rolę i tak spełnią. Właściwie mają być kompletem do chusty, która powstała już jakiś czas temu ale czeka jeszcze na zblokowanie ( mam nadzieję to zrobić jak najszybciej). W komplecie myślę, że nie będzie tak nieoczywiste niedopasowanie. Najważniejsze, że właścicielce taki układ odpowiada. Mitenki powstały z estonki 8/2 na drutach 2,5 a niedopasowanie wynika oczywiście z układu włóczki w motku i tego, że nie chciało mi się przewijać kłębka w poszukiwaniu pasującego fragmentu a i zrobić nie było by co z pozostałą włóczką. A oto para nie do pary na zdjęciach:



poniedziałek, 25 września 2017

Przed urlopem

Długo czekałam na swoją kolej ale każde czekanie kiedyś się kończy. Doczekałam się wreszcie urlopu i właśnie przygotowuje walizkę (plecak) na wyjazd. A w miedzy czasie jeszcze wrzucam mocno zaległy udzierg. Chusta zrobiona już dawno, wspominałam już o niej wcześniej kiedy pisałam o swojej fascynacji włóczkami o gradientowych farbowaniach. Wzór to Mermaid Lair Beaded Shawl w wersji fancy lace. Wzór bardzo ciekawy i dający sporo możliwości doboru zarówno wielkości jak i kombinacji motywów do własnych potrzeb. Włóczka to gradientowo farbowne merino zakupione na Etsy. Trochę było czasowego poślizgu bowiem pierwotnie kupione 150 g okazało się zbyt mało i wełenki trzeba było domówić. Z chusty ogólnie jestem zadowolona choć mam wrażenie, że z wielu możliwości kolorystycznych wybrałam zbyt zachowawczo i zbyt mało fantazji jest w tym wyrobie ale jest to do nadrobienia w przyszłości mam bowiem kupione przy okazji moteczki na cieniowane skarpetki. Tymczasem zdjęcia chusty:





Na zakończenie wspomnę jedynie, że chusta jest słusznych rozmiarów i czeka na okazję by stać się prezentem. Tymczasem wracam do walizek i mam nadzieję, że po urlopie będzie co pokazać bo wełenka i drutki przygotowane.

niedziela, 30 lipca 2017

W prezencie

Potrzebowałam na szybko prezentu i chciałam aby był to prezent hand made. Na szybko nie powstanie nic na drutach czy szydełku a nie miałam również nic gotowego w zanadrzu. Padło więc na naszyjnik. Dla kobiety to moim zdaniem prezent zawsze przydatny a dla mnie kolejne wyzwanie w innej trochę dziedzinie. Nie ukrywam, że biżuteria ręcznie wykonywana kusi mnie już od dość dawna więc po raz kolejny postanowiłam zmierzyć się z inna trochę techniką. Miało być szybko więc forma nie jest zbyt skomplikowana ale jestem z efektu zadowolona a i obdarowana osoba prezent przyjęła z uznaniem.




czwartek, 20 lipca 2017

Proszę Państwa oto miś.......

miś jest trochę niedoskonały dziś ale to przecież misiowy prototyp. Od dawna chciałam wydziergać zabawkę, oglądałam, wybierałam, zastanawiałam się czy sprostam bo to szydełko a nim nie operuję zbyt dobrze ale podobno do odważnych świat należy. Ryzyko niewielkie bo to nie most ani wieżowiec jak się nie uda to nic się nie stanie nawet straty finansowe niewielkie bo projekt niewielki. Pogrzebałam w zasobach sieci i jest......mój pierwszy miś. Trochę krzywy, trochę zezowaty ale chyba miły. Ja już go lubię :)



Misia wydziergałam z włóczki Jeans szydełkiem 2,5.