niedziela, 22 grudnia 2013

Ciasteczkowo

Dzisiaj nie drutowo ale kulinarnie jak na świąteczny czas przystało.Popełniłam herbatniczki miodowe z korzennymi przyprawami znalezione na blogu Moje wypieki. Są przepyszne i przede wszystkim napełniły dom aromatem świąt. Nie są tak piękne jak oryginał ale to nie szkodzi i tak trzeba je dobrze schować aby dotrwały do świąt.


poniedziałek, 16 grudnia 2013

No i jestem....

Całe wieki minęły od ostatniej wizyty na tych stronach. Nie spodziewałam się , aż takiego przestoju ale , życie pisze swoje scenariusze. Chyba trochę za dużo zwaliłam sobie na głowę na raz i trochę ciężko się ogarnąć a i nastrój jesienno - melancholijno - ...... nie pomagał. No ale jestem . Wiele do pokazanie nie mam bo nad jednym projektem spędziłam ponad miesiąc. Nie było to nic skomplikowanego ale po prostu wena uleciała i robota się ślimaczyła. Poza tym w pierwszej wersji Dianna, bo tą chustę robiłam, wyszła za mała i nie tak wykończona jak bym oczekiwała.Trzeba było pruć i poprawić. Końcowy efekt bardzo mnie zadowolił. Chusta wyszła na wielkość taka jak trzeba, kolorystycznie piękna ale niestety zdjęcia tego nie pokazują. Były robione ciemną, jesienną, wieczorową porą. Niestety nie mogłam czekać na lepszą pogodę bo chusta była prezentem mocno niestety spóźnionym i należało niezwłocznie przekazać ją nowej właścicielce.




Zdjęcia niestety nie oddają pięknych jesiennych  kolorów włóczki Delight Dropsa,  z której chustę wykonałam. Wykorzystałam 3,5 motka robiąc na drutach nr 4.
Mam w planach jeszcze jedna taką chustę tym razem dla mnie samej bo niestety szewc bez butów chodzi, ale to za chwilę.Teraz zmagam się z nowym dla mnie double knit i rękawiczkami Kitten Mittens.

Mam nadzieję, że skończę je szybciej niż chustę i że w ogóle dam radę z tą nowością .



czwartek, 31 października 2013

Kolorowy zawrót głowy

Ten wpis powinien pojawić się już dawno. Kolorowe ponczo powstało już wiele dni temu ale czekało na końcowe szlify tzn na dorobienie frędzli. Miała to zrobić moja córka ale .....wiele przeszkód stanęło na drodze brak czasu , brak chęci, brak,brak itd. Frędzel jest jeden na wzór i ponieważ nie wiem kiedy będzie reszta a pogoda ma się popsuć i trudno będzie robić fotki wstawiam tak jak jest teraz. Jak coś się zmieni zawsze można uaktualnić.



Ponczo zostało zrobione z włóczki Kauni wg własnego pomysłu. Miało być kolorowe i z kapturem i takie jest a nowej właścicielce podoba się.

sobota, 28 września 2013

Intensywny weekend

Poprzedni weekend był bardzo przyjemnie intensywny. Wraz z przyjaciółką postanowiłyśmy połączyć przyjemne z pożytecznym i coroczny "wyjazd terapeutyczny" połączyłyśmy z warsztatami decoupage. Pojechałyśmy nad polskie morze i w przerwie pomiędzy spacerami w przemiłym towarzystwie zgłębiałyśmy tajniki ornamentów i cieniowań pod czujnym okiem Mirelli .Oto efekty:

Szkatułka jest jeszcze nie wykończona, brakuje przede wszystkim lakieru i wykończenia środka ale z dotychczasowego efektu jestem zadowolona.
Weekend dodał mi sporo energii, uspokoił troszkę emocje i dał siłę na przetrwanie trudnego tygodnia.
Po powrocie rozpoczęłam kolejną robótkę. Tym razem energetyczna, tęczowa Kauni 8/2 z której ma powstać kolorowe entrelacowe ponczo.Początki były trudne, dwa prucia ale mam nadzieję , że udało się wyjść na prostą.


wtorek, 24 września 2013

W czerwieni

Kolejne "pióra" ukończone i wręczone nowej właścicielce. Podobno zyskały aprobatę z czego bardzo się cieszę ponieważ wszystkie rzeczy robione z przeznaczeniem na prezent wywołują  niepokój czy prezent będzie trafiony. Szal zrobiłam z jednego motka włóczki Lace Dropsa. Bardzo miła w robótce i delikatna w gotowym wyrobie. Zdjęć niestety niewiele, robione przez córkę chwilę przed spakowaniem i wręczeniem prezentu.




poniedziałek, 9 września 2013

Kto nie ma w głowie....

...ten nie ma zdjęć. Wczoraj odbył się u nas Jarmark Rękodzieła -Spotkanie Regionów. Tym razem swoją kulturę i rękodzieło prezentowali twórcy z Suwalszczyzny. Bardzo lubię takie klimaty i bardzo lubię spokój Suwalszczyzny, więc na jarmark wybrałam się z zamiarem pooglądania, poszukania inspiracji,  może kupienia czegoś klimatycznego, no i oczywiście miały być zdjęcia , ale naszykowany aparat został w domu. Jeżeli chodzi o zakupy to szczególnie liczyłam na ceramiczne naczynia w jakich podają w regionie czenaki. Ale niestety z naczyniami był tylko jeden pan z Białegostoku i takie naczynko jakiego szukałam miał tylko jedno i do tego wyszczerbione. Tak w ogóle to wróciłam trochę rozczarowana. Bardzo mało rękodzieła a bardzo dużo jedzenia. I to przy stoiskach z chlebem, wędlinami różnej maści, słodyczami i miodami było najwięcej ludzi a tam gdzie na stoisku były hafty, koronki, ceramika , dziewiarstwo było pustawo a i takich stoisk jak na lekarstwo.Trudno było o inspiracje i nowe pomysły. Może za rok...

niedziela, 1 września 2013

Kolejne pióra i pożyteczne zakupy

Ostatnio sporo "pracowych" obowiązków skutecznie odciągało mnie od robótek ale pilna potrzeba kolejnego upominku sprawiła , że trzeba znaleźć trochę czasu. No to szukamy. na druty wskoczyło prześliczne, wiśniowe Lace Dropsa i kolejne Strusie pióra jako wzór znany, zapamiętany i stosunkowo szybki w robocie. Napisałam stosunkowo bo przy takiej cieniźnie mimo wszystko robótki przybywa w raczej ślimaczym tempie.

 Włóczka jest bardzo sympatyczna ale niestety w motkach. Zwinięcie cieniutkich 800 metrów to nie lada wyzwanie szczególnie jeżeli NIKT nie chce pomóc a w domu brak stosownych pomocniczych urządzeń. Postanowiłam pomóc sobie sama, podjęłam długo odkładaną decyzję i nabyłam "parasolkę" do zwijania motków. Teraz żadne moteczki ( a mam ich jeszcze kilka) mi nie straszna
Na koniec jeszcze zdjęcia domowej maskotki :)